Ustny egzamin z ekonomii. Doktor z trudem jest w stanie doszukać się jakiegoś sensu w odpowiedzi studenta. Ale cierpliwie słucha. Wreszcie nie wytrzymuje.
- Proszę Pana, niech Pan już przestanie, bo po prostu mnie głowa boli. Staram się skoncentrować, ale w tej Pańskiej odpowiedzi trudno mi jest doszukać się jakiegoś ładu i składu... I szczerze Panu powiem - myślę, że wszystkiemu winien jest alkohol...
- W porządku, Panie doktorze - rzuca wyrozumiale student, podrywając się z krzesła - to ja tu wrócę, jak Pan wytrzeźwieje!